TelAwiw Online

Niezależny portal newsowy & komentarze, Izrael, Arabowie, Świat.

W kategorii: | Marzec 17, 2015 | 11:06

WIERSZE – Renata Jabłońska

 błękit

 

po nieskażonym chmurami błękicie

nieba nad miastem które dyszy

upałem kurzem spalinami

jęczy pod naporem machin

wyburzających stare domy

cuchnie zgnilizną padliną

przypalonym tłuszczem

tanich knajp

płynie majestatycznie wielki

kolorowy balon

 

jak przywidzenie czy wirtualny

pokaz nostalgicznego miłośnika

dawno minionych lat

starych filmów

powieści Jules Verne’ a

 

balon romantyka

balon szaleńca  

@

w księżycowej poświacie

 

chłodny obojętny księżyc

uparcie powleka bladością

piasek kamienie i nasze twarze

 

wydmy jak duchy wielorybów

morsów wielbłądów osaczają nas

ze wszystkich stron

 

zbladł nawet zielony ręcznik

na którym siedzimy w bezruchu

podobni do porzuconych posągów

 

i tylko pluszczący rytmiczny oddech

wzdychającego ku księżycowi

strojnego w jego poświatę morza

upewnia że nie nastąpił jeszcze

koniec świata

@

fale

 

pijane fale ślinią brzeg

na wilgotnym od tej czułości piasku

odciski moich bosych stóp

języki wody wymazują ich ślad

 

patrzę za siebie

długo już idę falistym skrajem plaży

lecz jedna para niezmytych jeszcze

śladów wywołuje wrażenie jakbym

nagle w tym miejscu wyrosła

 

może to prawda

może mnie przedtem nie było

bo jestem teraz inna

już nie ta która przed godziną

szła ku morzu  

@

aura

 

wiosna lecz aura jesienna

trochę smutna

trochę senna

powietrze pyłem nasycone

 

minuty mijają powoli

jakby czas spowolnił tempo

choć to przecież niemożliwe

 

okrągło równomiernie

mierzony lub nie – jemu to

obojętne – czas się toczy

 

już go nie gonię

gwiżdżę na niego

liczę po swojemu

swój własny czas

 

ten dobry i ten zły

ten od miłości i od radości

od spotkań i od rozstań

i ten od pogodzenia

z nieuniknionym

 

wiosenny-jesienny dzień

spędzę w tempie zwolnionym

na rachunek mego własnego czasu

@

marmur i ołów

 

wczoraj niebo było nieruchome

intensywnie niebieskie z białymi

pasmami muśnięciami piórami

jak z rzadkiego marmuru

 

wczoraj to dobre dawno

minione spychane

w niepamięć

ożyło

 

dziś niebo jest ołowiane

niskie ciężkie groźne

tylko czekać aż zaczną się

jego pierwsze przed burzą pomruki

 

zapalam wszystkie lampy w domu

już nie chcę się poddać ciemności

nie chcę zapomnieć

choć tak bardzo boli    

dusza

 

to coś

co ktoś

określił mianem

dusza

bezgłośnie we mnie

krzyczy

 

na zewnątrz dmie wichura

z hukiem obala

żelazną furtkę

stukają rozklekotane żaluzje . sercu brak powietrza

 

a we mnie pozorna cisza

tylu wspomnień i snów

 

serce moje duszo

do tańca was zapraszam

wodzirejem będę waszym

spróbuję was oszołomić

@

promy

 

nad tym innym

cieplejszym morzem opadły mnie

wspomnienia tamtego

szarego burzliwego

 

popłynęłbym żeby odnaleźć

dawne wzruszenia

po tylu latach

mądrzejsza spokojna

 

lecz nie kursują już promy

łagodnie łączące

przeszłość z teraźniejszością

 



Reklama

Reklama

Treści chronione