TelAwiw Online

Niezależny portal newsowy & komentarze, Izrael, Arabowie, Świat.

W kategorii: | Kwiecień 26, 2014 | 2:56

BRAT JEST BRATEM (2)

TELAWIW OnLine: Izrael przygotowuje się chyba po cichu do błyskawicznej ewakuacji mostem powietrznym z Ukrainy 150-200 tysięcy Żydów. 20 lat temu przeprowadzono już podobną akcję z objętego wojną Sarajewa: oto relacja z tych wydarzeń zawarta w mojej książce WZGÓRZA KRZYKU (reportaże i rozmowy) wydanej potem w Wawie w 1998.

@

Konwój zatrzymywany był tylko czterokrotnie; za każdym razem nerwy i haracz w DM. Za ostatnim zakrętem – na widok skutej lodem granicznej rzeczki – kierowcy jak na komendę włączyli muzykę w autobusach…Na przejściu żołnierz w dresie odciagnął z ziemi wiązkę min i granatów. „Nie będziesz już więcej sama” – ktoś z „ekipy towarzyszącej” IL do Zajdy Hardigi po chorwackiej stronie.

Prostych słów było w tym exodusie dużo więcej; właściwie za każdym razem, gdy ocaleńcy przerywali milczenie – podczas spotkań z rodzinami i dziennikarzami. Pierwszy przystanek w miejscowości Makarska, gdzie w hotelowej knajpie uchodźcy pierwszy raz od dwóch lat jedli mięso. 12-letni Denis i Radoslaw mówili sobie z chłopakami na pustych kortach, że najbardziej chcieliby się teraz wykąpać w ciepłym Adriatyku…

Dalsza droga via Zagrzeb do Budapeszu, gdzie przed hotelem „Technika” jacyś roześmiani Izraelczycy witali konwój strzelającymi szampanami. Ludzie padali sobie w objęcia. W ciemnościach nad ranem kwiaty i łzy rozświetlane w jupiterach tv – gorąca zupa gulaszowa z parującego kotła. Wania i Benjamin Czelebiczicz – z grupą 40 innych dzieci ewakuowani 2 lata przedtem z Sarajewa do Izraela – przyjechali teraz na spotkanie ze swoimi rodzicami.

16-letniemu długowłosemu Benjaminowi udaje się nie płakać; jego 14-letnia siostra obejmuje z głośnym szlochem rodziców przybyłych w konwoju. Urywane słowa: „Ale wyrośliście, nigdy więcej się nie rozstaniemy”. Benjamin powie później: „Po wyjeździe z Sarajewa tęskniłem straszliwie – do kolegów, rodziców, miasta – potem jakoś się przyzwyczaiłem. Wania: „Nauczyliśmy się dawać sobie radę, ale nie mogłam spać po nocach ze strachu o rodziców”.

Bracia Igor i Mario Jaszicz też wpadają w ramiona rodziców, Branislawy i Dargana. Chłopcy przyjechali teraz bezpośrednio z Belgradu – na wystawionych naprędce paszportach izraelskich – dokąd niedługo przedtem zostali ewakuowani. Rodzina Jaszicz mieszkała tuż koło mostu kontrolowanego przez UNPROFOR, gdzie w 1914 zamach na austriackiego arcyksięcia Ferdynanda odpalił I wojnę światową. Teraz całą rodziną jadą do Izraela.

Nie jest jasne, kiedy do IL pojedzie Raszid, muzułmański szofer Kongregacji, którego też udało się wyciągnąć z Sarajewa. Najpierw musi się połączyć z rodziną, której nie widział od dwóch lat. Raszidowi łzy kapią na telefon, z którego rozmawia z żoną w Belgradzie. Ona jest Serbką i z dwoma synami też chce jechać do Izraela. W bombardowanym Sarajewie Raszid z narażeniem życia pomagał najstarszym członkom Kongregacji Żydowskiej.

CDN…jutro :).



Reklama

Reklama

Treści chronione