TelAwiw Online

Niezależny portal newsowy & komentarze, Izrael, Arabowie, Świat.

W kategorii: | Sierpień 13, 2017 | 4:39

MIGAWKI Z RESTAURACYJNEGO.

TELAWIW OnLine: Kiedyś w latach 90. w wagonie restauracyjnym na trasie Wiedeń-Rzym dosadzili mi do stolika Araba w lenonkach i Turka w borsalino. Zachęceni świetnym przykładem od strony okna, gdzie raczyłem się młodym austriackim winkiem dali się łatwo skusić na tego zdradzieckiego heurigera, który rychło otworzył im serca i umysły.

Jak łatwo się domyślić, rozmowa oscylowała wokół cywilizacji arabskiej, imperium ottomańskiego oraz miejsc, gdzie zrodziła się ponadczasowa i organiczna nienawiść do narodu żydowskiego. Turek w borsalino twierdził stanowczo, że w żadnym razie źródłem tej patologii nie było imperium osmańskie, lecz chrześcijańska Europa & Rosja.

Arab ochoczo podzielał tę opinię, odrzucając moje argumenty, że w świecie arabskim doszło do masowych wygnań, pogromów, i rabunków – na wieść o utworzeniu Państwa Izrael w roku 1948. Razem jednak stawiliśmy odpór Turczynowi, wyjącemu, że imperium ottomańskie, któremu Arabowie do pięt nie dorośli – było zenitem świata islamu.

Ponoć w cywilizacji arabskiej zawsze było tak, że pustynne klany na wychudzonych dromaderach przybywały do miast, gdzie z lekka się cywilizowały, po czym wypierane były przez kolejnych dżentelmenów na „okrętach pustyni”. Tak przynajmniej twierdzi znany turecki historyk Sina Akşin, cytowany wówczas przy stoliczku przez jego rodaka.

Ja zaś przypomniałem sobie, co tłumaczył kiedyś Izraelczykom zamordowany potem w 1981 przez islamistę na defiladzie wojskowej w Kairze prezydent Anwar Sadat: Z państw arabskich liczy się tak naprawdę tylko Egipt – reszta to pustynne plemiona i dromadery.

© 2017 Eli Barbur. Wszelkie prawa zastrzeżone.



Reklama

Reklama