TelAwiw Online

Niezależny portal newsowy & komentarze, Izrael, Arabowie, Świat.

W kategorii: | Sierpień 28, 2014 | 10:23

PROFESOR SWOBODA – Renata Jabłońska (z tomu opowiadań NIKNĄCE TWARZE)

Profesor Nurit Swoboda, wykładowca na wydziale chemii, byla przez studentów bardzo poważana. Jej wykłady były ciekawe, żywe.

Studentów intrygowła jej osoba, bo była bardzo ładną, szczupłą i gustownie ubraną

50-cioletnią kobietą, a nic o niej nie wiedzieli. Nigdy, w przecieieństwie do innych wykładowców, nie wtrącała żadnych dygresji na swój temet. Domyślali się, że nie urodziła się w Izraelu, bo choć bardzo dobrze mówiła po hebrajsku, to jednak wyczuwało się cień obcego akcentu. Niektórzy uważali, że polskiego. Próbowali popytać sekretarkę wydziału, ale ta starsza już pani, tuż przed emeryturą, nie chciała nic powiedzieć. Może nie powinni byli pytać czy pani profesor ma męża i dzieci, tylko skąd pochodzi.

Jeden ze studentów, Josi, trochę narwany, w rozmowach z kolegami czasem oskarżał Swobodę o to, że najwyraźniej nie lubi studentów pochodzących z krajów azjatyckich lub afrykańskich, „ciemnych”, omija ich wzrokiem, nigdy się do nich nie zwraca. Większość kolegów uważała, że Josi ma chyba jakieś kompleksy, bo Swoboda wszystkich traktuje z równym dystansem…

 

A jednak… Na uroczystości z okazji 25-ciolecia pracy jednego z profesorów student, zarabiający kelnerowaniem w restauracji, w której sekretariat wydziału zamówił potrawy, został przysłany do ich podawania. Zwrócił uwagę na Swobodę, z ciekawości, no i dlatego, że – jak opowiadał – była inna niż na wykładach, inaczej ubrana, uśmiechnięta… I nagle usłyszał jak profesor Swoboda mówi do jubilata: „Długo czułam się obco i rozumiem tych nowoprzybyłych. Nawet teraz zdarza mi się, że tutejsi ludzie, zwłaszcza niektórzy ze wschodu, i inni, tacy małomiasteczkowi, wydają mi się zupełnie obcy… Niedawno miałam gościa z mojego rodzinnego miasta, nie Zyda, i czułam, że jego mentalność jest mi bliższa od tej, jaką poznałam u wielu tutejszych inteligentów…” Swoboda podobno zaśmiała się i dodała: „No, takich mniej niż średniego lotu.”

Student-kelner poczuł się dotknięty do żywego, bo choć nie pochodził ze wschodu, to jednak jego rodzice byli kiedyś w Rumunii małomiasteczkowymi sklepikarzami… Opowiedział wszystkim o wypowiedzi Swobody i studenci, z Josim na czele, zastanawiali się, czy nie należy tej sprawy jakoś rozdmuchać. Ale ponieważ zaczynały się akurat egzaminy, nikt nie miał ochoty zajmować się tym i Josi poczuł się bardzo zawiedziony. „Jesteście niesolidarni tchórze!” – wykrzykiwał – „Nigdy nie będziemy jednym narodem przez takich jak wy asekurantów!” No i tak się to jakoś rozeszło bez echa.

 

W czasie wakacji jedna ze studentek, Nawa, przeszła operację wyrostka, i na sąsiedniej sali na chirurgii zauważyła leżącą w łóżku, bardzo bladą, profesor Swobodę. Nie śmiała do niej podejść. Zaczęła wypytywać pielęgniarki, zwłaszcza w nocy, gdy było spokojniej. Jedna z nich, młoda, wesoła, powiedziała, że tej pani usunięto woreczek żółciowy.

Nazajutrz Nawa obserwowała czy ktoś panią profesor odwiedza. W chwili gdy zobaczyła swoją matkę z bratem na końcu korytarza, zdążyła zauważyć, że przy łóżku profesor Swobody siada szpakowaty mężczyzna. Zastanawiała się czy to mąż, brat, czy może znajomy.

 

Na pierwszym po wakacjach wykładzie studenci zauważyli, że profesor Swoboda jest trochę przygaszona, zmęczona. Nawa pomyślała, że pewnie źle się czuje po operacji.

Następne wykłady toczyły się normalnie, aż tuż przed przerwą semestralną profesor Swoboda powiedziała, że ostatni wykład przenosi na drugi semestr, bo musi wyjechać. Na krótko co prawda, ale właśnie w przeddzień odwołanego wykładu. Uśmiechnęła się i dodała: „Pewnie wolelibyście żebym to zrobiła po drugim semestrze, przed egzaminem, prawda?” I życzyła wszystkim powodzenia i miłych świąt.

Studenci więcej już nie widzieli profesor Swobody. Przyszedł nowy wykładowca. Wyciągnęli z młodej sekretarki tylko tyle, że Swoboda musiała nagle wyjechać za granicę.

 

Po 16-tu latach Nawa, matka dwojga dzieci, siedziała z jednym z nich w przychodni lekarskiej i zobaczyła wchodzącą do poczekalni niemłodą, ale bardzo przystojną, gustownie ubraną kobietę, która usiadła naprzeciw niej. Nawa przyjrzała jej się.



Reklama

Reklama