TelAwiw Online

Niezależny portal newsowy & komentarze, Izrael, Arabowie, Świat.

W kategorii: | Czerwiec 22, 2017 | 8:32

ROZMOWA Z ICCHAKIEM RABINEM.

TELAWIW OnLine: Jest to jedyny wywiad z premierem Rabinem, którego udzielił polskiej prasie (print) – dla tygodnika „Wprost”. Rozmowę nagrałem w jerozolimskim biurze premiera. 2,5 roku później 4 listopada 1995 izraelski ekstremista zamordował Rabina za zawarty z Palestyńczykami tzw. układ z Oslo. Rozmowę z Rabinem włączyłem potem do książki z reportażami i wywiadami pt. „Wzgórza krzyku” wydanej w Polsce w 1998.

Panie premierze, z jakimi uczuciami wybiera się Pan do Polski?

To moja pierwsza w życiu wizyta w Polsce; w dodatku jakby wizyta o podwójnym znaczeniu – osobistym i oficjalnym, jako Izraelczyka, i jako Żyda. Będę obecny na obchodach 50-lecia wybuchu powstania w Getcie Warszawskim. Powstanie to symbolizuje dla mnie determinację, dumę i poświęcenie wykazane przez Żydów w beznadziejnej sytuacji, w pozbawionej wszelkich szans walce z Niemcami; powstańcy chcieli jedynie umrzeć śmiercią żołnierską. Dla kogoś, kto jak ja urodził i wychował się na ziemi izraelskiej (Erec Israel) przed powstaniem państwa było to bolesnym promieniem światła w obliczu historii narodu żydowskiego.

Jako szef rządu Izraela chciałbym przypomnieć światu o tym, co było; był Holokaust, w którym wymordowano jedną trzecią narodu żydowskiego. I zapewne bezpośrednią konsekwencją tej największej od zburzenia Drugiej Świątyni tragedii naszego narodu było powstanie Państwa Izrael będącego gwarancją, że Holokaust się nie powtórzy. Jadę do Polski z uczuciami przyjaźni, ale towarzyszy mi świadomość przeszłości.

Na ile Pańska wizyta może przyczynić się do przełamana wzajemnych uprzedzeń polsko-żydowskich?

Trzeba sobie powiedzieć, że przeszłości nie da się zapomnieć ani przekreślić. Nie możemy przecież wybaczyć, ani zapomnieć, że Niemcy ponoszą winę za straszliwe zbrodnie popełnione na narodzie żydowskim. Musimy o tym pamiętać jako ludzie i jako naród. Ale obowiązkiem naszym jest także patrzeć do przodu z nadzieją, że przeszłość się nie powtórzy, ani w Niemczech, ani w Polsce. Trzeba budować pomosty między Izraelem i Polską w celu zbliżenia między obu narodami. W celu usunięcia cieni przeszłości, które mogłyby zaciążyć na teraźniejszości i przyszłości.

W jakim stopniu polskie korzenie wielu Izraelczyków mogą pomóc w zbliżeniu między obu narodami?

Mam nadzieję, że jest to czynnik znaczący. Nie ulega wątpliwości, że wielu Izraelczyków w pierwszym, drugim, a nawet i trzecim pokoleniu poczuwa się do polskich korzeni. Znam bardzo wielu ludzi, którzy, gdy tylko stało się to możliwe zaczęli odwiedzać Polskę, żeby odnaleźć dawne związki. Żeby odnowić znajomość z tym, co sami przeżyli lub zasłyszeli w domu rodzinnym.

Młodzi Izraelczycy poznają Polskę głównie od strony Holokaustu, który odbył się na jej ziemiach; jakie są wg Pana szanse na przełamanie stereotypu, że Polska jest cmentarzem narodu żydowskiego?

Przede wszystkim trzeba zawsze pamiętać, że Auschwitz był niemieckim obozem zagłady zbudowanym przez hitlerowską Rzeszę na terenie Polski. Kto nie umie rozróżnić tych dwóch zagadnień popełnia kardynalny błąd. Co nie znaczy, że nie ma urazów wywołanych stosunkiem do Żydów ze strony części społeczeństwa polskiego w okresie okupacji niemieckiej. Ale od tego daleko do łączenia winy za Auschwitz z Polską. To bardzo poważny i brzemienny w skutki błąd.

Jak ocenia Pan perspektywy współpracy ekonomicznej między obu krajami?

Rząd Izraela uważa, że należy stworzyć warunki współpracy w każdej dziedzinie, w której może to być pożyteczne dla obu stron. W relacjach międzypaństwowych sprawą podstawową jest chęć współdziałania – w Izraelu taka chęć wobec Polski istnieje. Trzeba ustalić dokładnie dziedziny, w których współpraca ekonomiczna byłaby możliwa. Same słowa bez pokrycia się nie liczą.

Państwa postkomunistyczne zmagają się z licznymi trudnościami. Nie wstydźmy się więc zaczynać od rzeczy małych; niekoniecznie muszą to być od razu projekty gigantyczne. Zresztą Izrael, jako państwo małe, nie może brać na siebie przerastających go przedsięwzięć. Początki już zostały zrobione i to nie tylko w kontekście turystycznym. Nie stwarzajmy jednak nadmiernych oczekiwań z żadnej ze stron; rozmawiajmy językiem konkretów na bazie interesów ekonomicznych. Przewodnikiem niech będą dobre chęci.

W jakim stopniu Izraelczycy postrzegają swoją kulturę, jako przynależną do dziedzictwa europejskiego?

Nie ryzykowałbym jeszcze dzisiaj prób określenia kultury izraelskiej. W sposób naturalny czerpie ona przede wszystkim z dziedzictwa żydowskiego, judaistycznego. Drugim z kolei źródłem są korzenie etniczne. Na przykład Izraelczycy pochodzący z Polski przywieźli ze sobą elementy polskiej kultury, które w jakimś stopniu udzieliły się reszcie społeczeństwa. Trzecim źródłem jest oczywiście izraelska rzeczywistość. W rzeczy samej jesteśmy państwem emigrantów z 80 krajów świata – kulturowym tyglem. Izraelska kultura łączy w sobie wszystkie te elementy – ale znajduje się wciąż jeszcze w stadium tworzenia. Nie można nadal mówić o jednolitej kulturze izraelskiej.

Czy wzrost siły ruchów skrajnie prawicowych w Europie nie wskazuje, że nie rozliczyli się tam jeszcze ze swoją przeszłością?

Nie ulega wątpliwości, że dla nas Izraelczyków fala szowinizmu, zwłaszcza w Europie zachodniej jest równoznaczna z groźbą antysemityzmu. Mam przy tym na myśli głównie RFN, gdzie żyje prawie 2 miliony Turków, a Żydów – 40 tysięcy. Istota europejskiego rasizmu polega jednak na tym, że zawsze musi obejmować także antysemityzm. Takie zjawiska występują też obecnie, choć z mniejszym natężeniem, w krajach postkomunistycznych, w tym w dawnych republikach ZSRR. Oczywiście władze tych wszystkich państw powinny poczuwać się do obowiązku, żeby zdecydowanie zwalczać rasizm.

Panie premierze, trudno nie zadać tego pytania, jest Pan optymistą, jeśli chodzi o proces pokojowy na Bliskim Wschodzie?

Tak; wierzę, że wykorzystamy obecne szanse postępu w kontaktach pokojowych – z uwzględnieniem wymogów bezpieczeństwa naszego kraju i w ramach narodowego konsensusu. Traktuję w sposób kompleksowy – polityczne rozwiązanie konfliktu z Arabami, utrzymanie potęgi wojskowej Izraela i skuteczną wojnę z terrorem. Powinniśmy doprowadzić do rozwiązania konfliktu bliskowschodniego nie tylko na płaszczyźnie militarnej.

© 2017 Eli Barbur. Wszelkie prawa zastrzeżone.



Reklama

Reklama