TZW. FRAGMENT WIĘKSZEJ CAŁOŚCI. (17)
TELAWIW OnLine: Zawsze jak widzę charakterystyczne kaszkiety z wysokim denkiem na głowach francuskich trepów przypominam sobie, że kiedyś w Warszawie po wizycie de Gaulle’a takie „rondle” stały się hitem…Cała ta wizyta jesienią 1967. była zresztą obłędem: musieli ściągnąć stolarzy mebli artystycznych do Pałacu w Wilanowie, gdzie miał nocować, żeby przedłużyć dla niego łoże Jana III Sobieskiego i królowej Marysieńki. ”Degolówy” były przeważnie granatowe i miały wysuwane nauszniki na wypadek mrozów stulecia; pojawiły się najpierw u prywaciarzy na Chmielnej, gdzie w bramach były witrynki z tymi atrybutami. Zawsze jak przed wejściem do któregoś z klubów studenckich lub jakiejś knajpy – występowało potem stężenie takich „rondli” od razu czułeś się OK i wiedziałeś, że jesteś w aktualnie najlepszym miejscu.
@ De Gaulle tuż przed Wojną-67 (z uzbrojonymi po zęby przez blok wschodni Egiptem i Syrią) nałożył embargo na broń dla Izraela, a w parę miesięcy potem zaproszony został do Warszawy, gdzie wymościli mu łóżeczko wilanowskie i po latach dodali wiadome rondko z pomniczkiem.