NIE DO UWIERZENIA.
TELAWIW OnLine: Przypadająca dziś 1. rocznica zawartego z inicjatywy Trumpa i Netanjahu „Układu Abrahama” – normalizacja między Izraelem i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi (UAE) oraz Bahrajnem – unaocznia dodatkowo, że najostrzejszym „hotspotem” bliskowschodnim, a więc przekładającym się automatycznie także na resztę świata, jest w tej chwili program nuklearny forsowany ponownie przez irański reżim mułłów.
@
Głównym, choć oczywiście nie jedynym, celem „Układu Abrahama” jest stworzenie koalicji mogącej powstrzymać zbrojenia atomowe Iranu i jego ekspansję w upadłym Jemenie, Iraku, Syrii i Libanie. W szerszym aspekcie współpraca ta obejmuje też liczne kwestie ekonomiczne – wszystko zaś razem wypełni próżnię po tym, jak USA w znacznej mierze zredukują zaangażowanie na Bliskim Wschodzie, tak jak uczyniły to już „brawurowo” w Afganistanie. Mając na względzie te sprawy, tym trudniej ogarnąć, że Bennett, zamiast zająć się teraz ostro „Układem Abrahama, wyskoczył na jakieś rozmówki o niczym do Egiptu. Problem w tym, że ten kompletny dyletant polityczny napędzany jest głównie nienawiścią do Netanjahu, którego spuściznę chce kompletnie wymazać. Razem z tym drugim łebkiem Lapidem zdążyli już skłócić Izrael z Wyszehradem, choć ten zablokował w swoim czasie potępienie „Układu Abrahama” przez eurokratów.
© 2021 Eli Barbur All rights reserved.