TZW. FRAGMENT WIĘKSZEJ CAŁOŚCI. (20)
TELAWIW OnLine: Albo w ogólniaku jakiś początek roku szkolnego – stoimy na długich schodkach w kolejce po zeszyty pod papierniczym przy rogu Świętokrzyskiej i Czackiego – za szybą facet w zarękawkach z wielką strzykawą na tusz napełniał kulkowe długopisy. Obok sklep filatelistyczny, księgarnia techniczna, antykwariat i piętrowy bar mleczny, gdzie najbardziej lubiłem gryczaną z sosem grzybowym. Spadamy na chatę do kumpla na tyłach gmachu PASTA na Marszałkowskiej – wówczas ucięta bombą majestatyczna rudera – wchodziłeś przez chwiejny balkonik bez barierki do półokrągłego salonu z widokiem na PKiN. Pęto suchej kiełbasy na kaloryferze, odbijamy bełta, magnetofon „tonetka” z jednym nagraniem na szpuli puszczanym na okrągło do oporu – ANNA Beatelsów. Obtańcowujemy do padnięcia opiewaną tu już ponadczasową naturszczycę „Ewunię”, która zawsze gwiazdorzyła na tych bankietach.