TZW. FRAGMENT WIĘKSZEJ CAŁOŚCI. (21)
TELAWIW OnLine: Jednym z azylów od komuny stosowanej było socrealistyczne kino Skarpa, gdzie odbywały się FFF, czyli “Festiwale Filmów Festiwalowych” (zachodnich) – gigantyczne kolejki po karnety ciągnęły się do Nowego Światu. Czekałeś dzień i noc na takim murku, którego resztki cudem ocalały do dziś. Obok w obciętej bombą przedwojennej oficynie z podwórkiem-studnią na ostatnim piętrze prosperowała słynna „meta”. Zza wyleniałej pluszowej kotarki bordo wysuwała się graba z wytatuowaną kotwiczką, wciskałeś w nią kasiorę i płynnym ruchem powracała z ćwiartką lub półlitrówą „z czerwoną kartką”.
Filmy leciały z polskimi napisami nakładanymi na ekran rzutnikiem, często nawet skośnym szlaczkiem przez ekran, że musiałeś wyginać łeb i korpus. Nawet ten nudziarski do bólu dla nas wówczas Ingmar Bergman dostarczał nieraz gwałtownych wzruszeń. Pamiętam przykładowo, na jednym z filmów szwedzkiego mistrza dwie całkiem niezłe blondyny w bikini na skalistej plaży zaczęły nagle konwersować sugestywnie o seksie i napisy z rzutnika gwałtownie zniknęły, a porządkowi ze „ślepymi latarkami” zaczęli latać jak opętani, wyrzucając gwiżdżącą i tupiącą publiczność z parteru i balkonu.