TelAwiw Online

Niezależny portal newsowy & komentarze, Izrael, Arabowie, Świat.

W kategorii: | Luty 27, 2014 | 1:05

4 WIERSZE TELAWIWSKIE 2012-2013 – RENATY JABŁOŃSKIEJ

stare antykwariaty

w parterowych sklepach na podwórkach

starego Tel Awiwu w przesmykach

między domami stoły i półki

długie szeregi książek-weteranów

w zmęczonych okładkach które pamiętają

wiele ludzkich dłoni – niecierpliwych

pieszczotliwych i niechętnych też

pożółkłe stronice ze sladami palców

z ołówkiem podkreślonymi wersami

myślą o odpoczynku nie chcą

żeby je przewracali wodzili po nich palcem

są kruche nie pożyją już długo boją się

żeby nie gnić na śmietnisku marzą

o spaleniu

@

dawny i nowy Tel Awiw

to już nie ten sam mały

skromny Tel Awiw

w piątkowe wieczory ludzie

siedzieli na balkonach grali

w karty jedli arbuzy

rozmawiali z ludźmi z balkonów

po drugiej stronie ulicy

młodzi tańczyli horę na placach

śpiewali przy ogniskach nad morzem

spacerowali po ulicy Dizengoff dziwiąc się

wystrojonym kobietom i mężczyznom

w garniturach za oknami restauracji

w poniedziałki rano przejeżdżał

sprzedawca brył lodu

później sprzedawca nafty

na koniec sprzedawca szczap drewna

do kotłów w łazienkach

mężczyźni w spodniach khaki do kolan

kobiety w kretonowych sukniach

na podwórkach małe dzieci

na golasa oblewały się dla ochłody

wodą z dużej miski

teraz nowe jezdnie mosty tunele

jak grzyby po deszczu rosną wieżowce

ludzie już nie siedzą na balkonach

lecz w klimatyzowanych salonach

przed wielkimi telewizorami

w piątki tłum młodych w kusych

strojach kotłuje się przed wejściem

do dyskoteki czy baru

ludzie siedzą w przepełnionych

kawiarniach i restauracjach

przeszklone balkony w nowych

domach nazywają słonecznymi

choć nikt sie na nich nie opala

nie zajada lodów czy zimnego arbuza

z nowoczesnej lodówki której nie trzeba

rozpuszczać bo lód jest suchy

@

w kawiarni

siedzimy w kawiarni

za oknem widać moją ulicę

jest wczesne przedpołudnie

spacerują młode matki z wózkami

na jezdni przeganiają się motocykle

wyzywająco trąbią samochody

jest słoneczny suchy dzień

już pachnie wiosną i chamsinem

nagle ogarnia mnie niepokój –

przyśnił mi się tej nocy Tel Awiw

bez morza! za promenadą

rozciągała się pustynia…

uspokaja mnie myśl że po południu

gdy morze jest najpiękniejsze

mogę wziąć rower i tam pojechać

@

wydmy

żółto kwitnące krzaczki

na wydmach

ciepły poranek łagodny

wiatr od morza

którego szum działa kojąco

siadamy na pledzie unosimy

twarze ku dalekiemu blademu jeszcze

słońcu oddychamy rytmicznie

jak morze rozluźniamy się

zasypiamy prawie

potężny warkot wyrywa nas

z nierzeczywistości

w oddali przekrzykują się

wielkie maszyny

przy fundamentach budynku

zwijamy pled wsiadamy

na rowery

mijamy maszyny i widzimy

planszę okrągłego domu

który tu wyrośnie

po nim na pewno pojawią się

inne i powstanie nowa dzielnica

miasta rosnącego wzwyż i wszerz

żółtych krzaków na wydmach

nikt nie będzie pamiętać



Reklama

Reklama