TelAwiw Online

Niezależny portal newsowy & komentarze, Izrael, Arabowie, Świat.

W kategorii: | Wrzesień 17, 2017 | 4:20

REWOLUCJA ROTSZYLDOWSKA.

TELAWIW OnLine: W latach 2011-2012 w świecie zachodnim przetoczyła się fala protestów klasy średniej, która eksplodowała najpierw na placach Madrytu i Barcelony („Ruch Oburzonych”). Z oceanu słów, haseł i klimatów nawiązujących mniej lub bardziej świadomie do mitycznych, zrewoltowanych lat 60. – wyłaniał się makabryczny w swej wymowie fakt: ludzie z klasy średniej mają coraz mniej szans, żeby żyć na względnie normalnym poziomie – nie zajmując się robieniem biznesu, przekrętów & laski.

Będąc sobie zwykłym nauczycielem, inżynierem, lekarzem czy dziennikarzem – po prostu nie dajesz rady, nawet wypruwając z siebie flaki na maksa, mieszkać w normalnym miejscu z kompami, kotami i netem, jeździć normalnym wozem, wychowywać dzieci, psy i papugi – wyskakiwać na piwo i jakieś fajne wakacje. Takich ludzi na Zachodzie jest dużo więcej niż znajduje to odbicie w skurwionych mediach, a ich problemy gęstnieją w zjawisko socjoekonomiczne, czyli mówiąc po prostu i zwyczajnie – w kryzys cywilizacyjny.

Latem 2011 protesty przeciw tym bezsensom rozszerzyły się też Izrael. W samym sercu Tel Awiwu, na najbardziej „klimatycznym” bulwarze Rotszylda – pod starymi drzewami – wykwitły nagle setki srebrzystych namiocików podobnych jakby do igloo…Tłumy koczujących tam młodych ludzi protestowały głównie przeciw drożyźnie mieszkaniowej – zwoływali się przez FB i TT – bachory, kundle, gitary, trawka – atmosfera happeningu, mimo straszliwego upału, ale takich protestów w tym kraju jeszcze nigdy nie było.

Zaglądałem im w twarze, z których wiele było inteligentnych; rano większość z nich pruła do roboty lub na studia – wieczorami wracali pod namioty. Długowłosi lub ogoleni na zero ludzie z gitarami i orientalnymi bębenkami darbukami – pełno „normalsów” z bachorami, psami i tłustymi kotami. Ekrany plazmowe i hamaki rozwieszone między rozłożystymi drzewami. Momentalnie protesty objęły cały kraj, uczestniczyło w nich kilkaset tysięcy Izraelczyków. Namioty stanęły w wielu miastach i w mniejszych miejscowościach.

Wszędzie widać było i słychać przez głośniki hasło Ha’am doresz cedek chewrati, czyli „Naród żąda sprawiedliwości społecznej” – brzmiało kojąco & rewolucyjnie. Widać też było machę Guevary na czerwonych koszulkach i napisy z żądaniami dymisji premiera Netanjahu, co budziło podejrzenia, że za tym fajnym tłumem z iPadami, zwołującym się przez fejsa -„ktoś stoi”. Naprawdę przypominało do bólu sceny z hippisowskich spędów w Sixties, choć wtedy wisiał wszędzie zapach haszu i seksu, a tu raczej kardamonu.

Między rzędami oplakatowanych namiotów słomiane lub plastikowe maty; ludzie z wyrazem wyższego wtajemniczenia – palący nargile z miodem na starych wybebeszonych kanapach. W centrum Tel Awiwu odbyły się dwie wielkie demonstracje: najpierw 150 tysięcy ludzi, a potem w sobotę wieczorem – 250 tysięcy. Łaziłem między szeregami namiotów. Pełno mediów, miejscowych i zagranicznych – od strony placu przed teatrem narodowym Habima wozy transmisyjne z warczącą klimą i antenami satelitarnymi.

Wybór Baracka Obamy na prezydenta USA był przekazem odebranym też przez średnią klasę w Izraelu”…- ktoś wydziera się do kamery na statywie. Dwa metry dalej znany izraelski poeta recytuje coś w mikrofon. Nagle syreny policyjne – murzyński gastarbeiter z Nigerii chciał zgwałcić panienkę śpiącą półnago w namiocie z wentylatorem. Przysiadam w cieniu na starej skórzanej kanapie pod rozpiętą płachtą – cholerny sierpniowy upał, wilgotność 80% – pryskam sobie w pysk ciepławą wodą mineralną z małej butelki.

Przez strugi wody widzę plazmę na drzewie, w której zgrzana facetka z wachlarzem robi LIVE przekrzykując dźwięki hiphopu, bębenków i Working Class Hero Johna Lennona.



Reklama

Reklama