TelAwiw Online

Niezależny portal newsowy & komentarze, Izrael, Arabowie, Świat.

W kategorii: | Marzec 28, 2014 | 9:44

TELAWIW OnLine: WIERSZE RENATY JABŁOŃSKIEJ

Kalemegdan

o zmierzchu na Kalemegdanie

w Belgradzie gra studencka

orkiestra

spotykają się na dole

Sawa z Dunajem

a kawiarnia na wzgórzu

pełna młodzieży

orkiestra gra melodie o które

proszą

rozmawiamy z Draganem

po angielsku

jakiś chłopak pyta: skąd ta dziewczyna

do nas przyjechała?

jest rok 1968 spoglądam

na Dragana a on mówi: z Izraela

i dodaje: i z Polski

chlopak wykrzykuje w stronę

orkiestry: jest tu ktoś z Polski

i z Izraela

po chwili słyszę jak grają

krakowiaka i zaraz po nim

horę

to były chwile gdy świat

wydawał mi się

dobry

@

szczęście

między trzydziestym a czterdziestym

rokiem życia to były dla mnie szczęśliwe

lata pełni choć i smutek często gościł

w moim domu

nie skończyły się happy endem

ale nadal we mnie są utrzymują

równowagę ducha pozwalają godzić się

z sobą

@

dawna Łódź

nie truskawki w Milanówku –

rurka z kremem od Granowskiej

przy Narutowicza róg Piotrkowskiej

albo śmietankowe lody w kwadratowych

waflach z wózka ulicznego sprzedawcy

naprzeciwko przed „Delfinem”

bełkot pijaków i szczanie na odrapany

czarny mur narożnej kamienicy

kolejki przed sklepami zapchane

tramwaje z wiszącymi na stopniach

winogronami

ośnieżone gałęzie drzew

śnieżne czapy na gzymsach

wybielały szarość i brud

wiosną w parkach kwitnące akacje

kasztany i bez i sprzedawane na ulicy

bukieciki konwalii

pachniały inną rzczywistością

@

pomarańczowe niebo

u wylotu ulicy pomarańczowe niebo

dlugi szereg latarń z głowami skromnie

spuszczonymi cierpliwie czeka

w jasnym jeszcze zmierzchu

ostatnie promienie słońca ozdabiają

fale na horyzoncie

wkrótce ulicę ogarnie mrok

latarnie rozbłysną pełnią sztucznego

światła będą omamiać względną jasnością

lecz nie potrafią unieść głów

przytwierdzonych do metalowych

słupów

@

trwoga

to dzwony powinny

bić na trwogę

ale tewoga bije

w moich skroniach

mosiężnym ciężarem

uciska serce

nieokreślona niejasna

skrada się powoli czai

w zakamarkach mózgu

czeka żeby osaczyć w najmniej

spodziewanej chwili

z powodu zupełnie innego

niż ten spodziewany

z przewrotnym uśmiechem losu

który bywa złośliwym czarownikiem

litościwym starcem

sprawiedliwym sędzią

ślepym ptakiem

@

dławienie

odzywają się wszystkie wstrzymane

reakcje na złośliwości kłamstwa

krzywdę i ból

tyle się tego nagromadziło

niby skamieniało warstwa

na warstie a jednak kopie

drapie gryzie do krwi

ból podchodzi do gardła

dławi do łez wyzwala pomyślane

zatrzymane kiedyś siłą słowa

może i złe spóźnione

ale sprawiedliwe

 



Reklama

Reklama